Cywilizacja winy

Na początku zaznaczam i ostrzegam, że będę to ostrzeżenie wpisywać za każdym razem, gdy będę dzielić się moimi rozważaniami na tematy religijne. O czym chcę powiedzieć, że to jak odbieram kulturę chrześcijańską obecnie, nie neguje, nie krytykuje jej obecności w moim dotychczasowym życiu. Może byłam zbyt powierzchowna w analizowaniu pryncypiów katolicyzmu, może wystarczała mi obrzędowość i dwa przykazania miłości i co to dużo mówić przykład domowy, który te przykazania wcielał w życie. Wychowało mnie chrześcijaństwo i nie było ono tylko na pokaz. Reguły, zasady były do przestrzegania, a gdy woli nie stało do naprawiania chwil słabości.

Czytaj dalej

pomidory

Saga po sadze nie odpuściła w pandemii. Regularne spotkania komputerowe podtrzymują na duchu i gimnastykują intelekt. Ostatnie spotkanie było ogrodniczo muzyczne. Kolejne też miało w dalszym ciągu nawiązywać do twórczości Okudżawy, ale prelegentki prowadzące ten temat będą nieobecne. Zamiast tego będzie o operze od strony muzycznej i od strony architektonicznej. Prowadzenie znanej miłośniczki opery i propagatorki twórczości Kiepury – Barbary Cieniawy. Chociaż opera to nie moja pasja, ale prelekcje pani doktor Cieniawy zawsze są pasjonujące. I tym razem liczę na wzbogacenie mojej wiedzy, która powinna towarzyszyć każdemu wykształconemu osobnikowi. Może kiedyś doczekam się wspomnień operowych w kolejnej książce pani doktor. Znając jej profesjonalne podejście do każdego tematu, który podejmuje taka pozycja byłaby świetnym przewodnikiem po świecie tego gatunku muzycznego.

W nawiązaniu do części ogrodniczej z poprzedniego tygodnia każda z uczestniczek spotkania miała przygotować opowieść o własnej lub wyimaginowanej przygodzie hodowlanej. Moja jest autentyczna i zupełnie nieprzerysowana.

Czytaj dalej

Czy to krakowska głowa?

Więc tak. Nie powinnam tracić czasu na komentowanie wystąpień naszej głowy państwa, bo często z głową te wystąpienia nie są, ale gdy coś dotyczy „mojego Krakowa” i moich krakowskich mieszkańców to żadne obiecanki wstrzemięźliwości komentatorskiej nie są w stanie mnie zatrzymać. Nie ukrywam, że nie lubię pogardliwego określenia krakówek, jak nie lubię analogicznego określenia polaczek i to przez małe p. Wg słowników i encyklopedii znających się na rzeczy Krakówek – wieś w Polsce położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie świeckim, w gminie Drzycim i inne znaczenie to: wpływowa grupa osób związanych z Krakowem, elita towarzyska opiniotwórcza Krakowa. Co to jest krakówek obecnie dobrze nie wiem. Inteligencja polska stała się kosmopolityczna. Krakowianie robią kariery w Warszawie, do nas zjeżdżają inni ciekawi i świetni ludzie. Czyli ta opiniotwórczość krakowska nie bardzo jest czytelna, więcej tu nowych krakowian niż krakusów.

Czytaj dalej

okno na świat

Od dłuższego czasu, od zaprzyjaźnionej znajomej z dawnych, dawnych lat, otrzymuję co rano na messengerze optymistyczną karteczkę z życzeniami dobrego spędzenia dnia. Kartki są różnorodne i zwierzę się publicznie czekam na nie z ciekawością i prawie zabobonnie. Ja na te kartki odpowiadam słownie, nie kartkowo, ale zwrotną pocztą staram się też dużo dobrej energii przesłać. Dzisiaj piękna kartka pełna optymizmu już do mnie dotarła. Późno ją odebrałam. Długo byłam zanurzona we śnie. Nie chciało mi się go opuszczać. Jedną za drugą dosypkę sobie fundowałam i żal mi było tę senną przygodę zakończyć. Każdemu fascynujące sny się zdarzają i szkoda, że brakuje potem czasu na ich utrwaleniu na papierze. W moim przypadku niezły horror by z nich powstał. Może zbyt dużo kryminałów ostatnio oglądam, dla relaksu oczywiście i ukojenia zszarganych rzeczywistością nerwów. To nie są dramaty w stylu Mroza czy Krajewskiego. To bardzo umowne trupy spotykane w serialach Ojciec Brown, Columbo czy Napisała Morderstwo. Kryminały, w których wątek dedukcji idealnie izoluje nas od tragedii konkretnych postaci.

Czytaj dalej

Co myślał poeta

Zacznę od popularnego w mojej rodzinie powiedzenia, a przypisywanego Makuszyńskiemu, z którym kiedyś tam w młodości w Zakopanem pomieszkiwał mój dziadek paternel. Co myślał poeta pisząc ten wiersz? – że jest głodny ponoć prześmiewczo odpowiadał Kornel. Lubię to lapidarne podsumowanie niezmordowanych i wnikliwych studiów filologów dotyczących interpretacji poezji wielkich. Moja poetycka wielkość na razie nie została dostrzeżona, więc sama o sobie napiszę co myśli poeta. Wiersze, moje wiersze, a raczej ich tworzenie mogę opatrzeć wieloma porównaniami. Jedno, to wyciek nadmiaru odpowiedzi na problemy otaczającego świata. Jestem jak zardzewiały tankowiec, który wiezie do nieznanego portu tony paliwa i nie radzi sobie z korozją. Nie zważając na środowisko pobywa się kłopotliwego ładunku, gdzie popadnie.

Czytaj dalej